Idea

Komitet Budowy Pomnika Niepodległości w Pełczycach powstał w zamiarze upamiętnienia 100-nej rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Z końcem zimy 1945 r. nastąpił przełom zmieniający oblicze naszego miasta. Mówiąc z nutą patosu – nad Pełczyce, gród niedźwiedzia – nadleciał orzeł biały, znak i przewodnik umęczonego ludu, który wygnany ze swoich wiekowych siedzib, niczym naród wybrany, przywędrował i osiadł na tej ziemi. Był to czas, gdy spełniały się słowa słynnej piosenki mówiącej o osadnikach i szlaku Wielkiej Niedźwiedzicy. Jakże trafnie odnosi się to do niedźwiedzia w herbie naszego prastarego pomorskiego grodu. Bernstein stało się Bursztynowem, a potem Pełczycami. Nowi mieszkańcy pochodzili z różnych stron Polski, tej dzisiejszej i tej – w wyniku zwycięskich traktatów mocarstw – zabranej. Byli i tacy, co mówili różnymi gwarami i dialektami, lecz serce wszystkich biło dla Polski. Łączył ich znak Orzeł BIAŁY. Żaden herb narodowy nie był tak ściśle związany z męczeństwem swego ludu. Pokłuty bagnetami, postrzelany, wysadzany, zdegradowany do znaku guberni, opluty i zdeptany żołdackimi butami. Spowity w kajdanach czekał blisko 140 lat, by wyrwać się z tych pęt. Walczył o to cały naród. W tych czasach zniewolenia unosił się w licznych powstaniach, był z Polakami na polach Węgier, Turcji, Czech, Francji, Włoch, obu Ameryk. Dodawał ducha zesłańcom i uwięzionym w licznych kazamatach zaborców. Odprowadzał bohaterów na szafot i pod słupy egzekucyjne. Ponownie pętany czekał wojny powszechnej ludów. A gdy w 1914 r. nastała, znów wzbił się i śpiewano mu „Leć nasz Orle w górnym pędzie, Sławie, Polsce, światu służ!”. Znów z bagnetem w ręku szli Polacy w słusznej sprawie ku swojej kochanej Polsce Francji, Syberii, Kubania, Węgier, Podkarpacia, Włoch, Finlandii, Murmania, USA, Kanady i z wielu, wielu krańców świata. Aż w listopadzie 1918 r. doszli. Jeszcze musiała zwycięsko powstać Wielkopolska, trzeba było pobić bolszewików i trzy razy ścierać się z Prusakami na Śląsku. Nastała niepodległość. Nie dana, nie kupiona, ale wywalczona. Trwała, cieszyła, rozwijała się. Aż znów, tym razem w 1939 r., nastał czas niezłomny, heroiczny. Orzeł na tarczy amazonek był wszędzie, walczył na wszystkich frontach wolności, nie dał się skuć ponownie. Przetrwał rząd, była armia, w tym wielka – podziemna. Były miliony Polaków, którzy swoje własne życie ofiarowali, aby nie dać się zniewolić. Niepodległość wychowała naród jeszcze bardziej niezłomny, niż był. Polacy doby walk o wolność i w jej obronie DO OJCZYZNY TĘSKNILI, O OJCZYZNĘ SIĘ BILI, DLA OJCZYZNY CIERPIELI, ZA OJCZYZNĘ GINĘLI. Społeczeństwo niepodległej było wielkie. Nie sposób było go pokonać. Gdy umilkły działa, część ruszyła na Ziemie Odzyskane. Część z nich osiadła w Pełczycach. Przynieśli ze sobą swoje tradycje i balast doświadczeń oraz pamięć o ofierze krwi i cierpienia. Rozpoczęli odbudowę intelektualną, biologiczną, materialną, odnawiali i budowali nową infrastrukturę i choć „chleb na ziemi smakował gorzko”, pochodzący z różnych regionów cementowali się w jedno społeczeństwo. Dziś ta ziemia jest ich małą ojczyzną, wraz z potomkami mają pełną świadomość tego, co pochodzące z ich pnia pokolenia dla Polski zrobiły, wiedzą, że dzięki temu mogą tu, na pomorskiej ziemi Gryfitów, mówić z dumą, że są Polakami.
W 2018 r. minie 100 lat od momentu, gdy nastała niepodległa Polska; balast doświadczeń, wkład naszych przodków w dzieło wywalczenia wolności i jej obrony jest tak wielki, że warto, aby w Pełczycach znalazło się miejsce, na którym osiadłby biały czuwający orzeł, który naszych przodków tu przyprowadził. Przypominałby nam, naszych bliskich, ale i dalszych, z tych Kresów, Pomorza, Wielkopolski, Śląska i z innych regionów Polski; tych, co od konfederacji barskiej nie szczędzili swego wysiłku dla dobra Polski. Niech powstanie pomnik NIEPODLEGŁOŚCI.